Strony

Top Menu

SZTUKA

DESIGN

Najważniejsze role Zbyszka Cybulskiego

Pierwsze skojarzenie z filmowymi kreacjami Zbyszka Cybulskiego to rola Maćka w filmie Popiół i Diament. To dzięki tej postaci Zbyszek stał się fenomenem aktorskim, idolem swego pokolenia, obiektem uwielbienia i naśladowania. W późniejszych swoich rolach starał się unikać identyfikowania z filmową postacią "Popiołu i diamentu", proponując odmienne typy charakterologiczne. Jego praca aktorska została doceniona. Cybulski do dzisiaj uznawany jest za jednego z najwybitniejszych i najpopularniejszych polskich aktorów.

Zagrał: w 35 filmach fabularnych, 10 sztukach teatralnych i 9 spektaklach telewizyjnych. Chciał wyreżyserować własny, autobiograficzny scenariusz o trzech kobietach swojego życia. Na dzień przed śmiercią odebrał telefon z Nowego Jorku, zawiadamiający go, że został wybrany spośród innych kandydatów do roli Kowalskiego w sztuce "Tramwaj zwany pożądaniem" Tennessee Williamsa, która miała być realizowana dla nowojorskiej telewizji.

Zbyszek Cybulski w filmie "Popiół i diament"/fotos ze zbiorów Stefana Kurzypa

Debiut filmowy: "Pokolenie", 1954, reż. Andrzej Wajda

Zagrał w nim niewielką rolę Kostka, chłopaka z Woli, który gra w pikuty z kolegami oraz biegnącego z nimi w stronę nasypu kolejowego. Niestety, jego rola, prawie cała została wycięta przy montażu, pozostał jedynie epizod. Jak pisał krytyk filmowy Konrad Eberhardt, już w tym filmie dała się zauważyć jego naturalność i spontaniczność, chłopca „sprężonego w sobie, a zarazem swobodnego".

Kultowa rola i przełom w karierze: "Popiół i diament", 1958, reż. Andrzej Wajda

"Popiół i diament" wszedł na ekrany 3 października 1958 r. To film, który jak chyba żaden inny zapisał się w historii polskiej kinematografii. To Cybulski wykreował wizerunek, który szybko stał się kultowy. Na plan zdjęciowy przyszedł we własnym stroju – ciemnych okularach, obcisłych dżinsach i kurtce. Tą kreację zaczerpnął Cybulski od samego Jamesa Deana. Podpatrzył jego sposób gry, oparty na emocjonalnym kontraście, dlatego w słynnej scenie z płonącymi kieliszkami nie rozpacza, tylko histerycznie się śmieje. Co ciekawe, najlepsze sceny z filmu "Popiół i diament", mimo upływu 60 lat od premiery filmu, wciąż działają na wyobraźnię i emocje.

Film cieszył się powodzeniem zarówno krytyki, jak i publiczności. Mimo to twórcy nie dostali od władz pozwolenia na wyjazd do Cannes. Obraz został pokazany poza konkursem głównym Festiwalu Filmowego w Wenecji. Rola Maćka przyniosła Zbyszkowi międzynarodowe uznanie i nominację do nagrody BAFTA w kategorii najlepszy aktor zagraniczny! Zbigniew Cybulski stał się idolem młodego pokolenia – z Maćkiem Chełmickim utożsamiały się całe rzesze młodych ludzi, odnajdujących w postaci targanego wątpliwościami akowca bratnią duszę. „Popiół i diament” był przełomem w karierze Cybulskiego.

Kultowa scena z kieliszkami z filmu "Popiół i Diament"
"Cybulski nie jest obecny na ekranie bez przerwy. Niemniej odbiorcy wydaje się, jakby cały czas go oglądał, ekran jest niemalże napromieniowany Maćkiem, wibrującą siłą jego osobowości. (...) Magnetyczny i zniewalający urok Cybulskiego z latami nie blednie, nie doznaje żadnego uszczerbku. Diament świeci pełnią swego blasku"- napisała Alicja Helman. (Zbigniew Cybulski - aktor XX wieku 1997)

"Kreując postać Maćka Chełmickiego Zbyszek Cybulski osiąga szczyty aktorskiego kunsztu. Dzięki temu filmowi stał się jednocześnie wzorem bohatera i symbolem gwiazdora, który niemal całemu pokoleniu polskiej młodzieży narzucił dżinsy i ciemne okulary. (...) Cybulskiego porównywano z kreacjami Jamesa Deana. (...) Stał się idolem, postacią ekranu numer jeden, kimś bliskim rzeszom widzów. (...) Jego nazwisko osiągnęło popularność niemal na całym świecie, pisali o nim René Claire i Alberto Moravia." (Kazimierz Witkowski, "Ekran" 1992 nr 02)


Kontynuacja postaci Maćka: "Do widzenia, do jutra", 1960, reż. Janusz Morgenstern

"Do widzenia, do jutra" to nie tylko debiut filmowy Janusza Morgensterna, który  już wcześniej miał okazję pracować ze Zbyszkiem przy "Popiele i Diamencie". To także debiut Krzysztofa Komedy jako autora znakomitej ilustracji muzycznej, a także Zbyszka Cybulskiego, jako autora pomysłu i współautora scenariusza.

Obraz, w którym ze względu na luźną, epizodyczną narrację dopatrywano się podobieństw do francuskiej Nowej Fali, zdecydowanie różni się od powstających w tym czasie dokonań Polskiej Szkoły Filmowej. Film w dużym stopniu oparty jest na wątkach z życia Zbigniewa Cybulskiego. W scenariuszu napisanym przez Cybulskiego wspólnie z kolegą ze słynnego teatrzyku studenckiego "Bim-Bom", Bogumiłem Kobielą, znalazły się fragmenty prawdziwych przedstawień grupy. Cybulski pojawił się na ekranie w roli samego siebie, autentyczna jest też grana przez Teresę Tuszyńską postać Margueritte, która w rzeczywistości nazywała się Francoise Bourbon.

Cybulski pragnął bronić swojego lirycznego wizerunku z teatrzyku „Bim-Bom”, jednak ta rola była postrzegana jako nadmiernie sentymentalna.

Zbyszek Cybulski i Teresa Tuszyńska w filmie "Do widzenia, do jutra"

Jedyny film kostiumowy: "Rękopis znaleziony w Saragossie", 1964, reż. Wojciech Jerzy Has

W jedynej w swojej karierze, filmowej roli kostiumowej - Alfonsa van Wordena wystąpił w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" Wojciecha J. Hasa wg powieści Jana Potockiego. To stylowa komedia kostiumowa, film „płaszcza i szpady", fantastyczna baśń z duchami, wisielcami, opętanymi księżniczkami, w której zagrało aż 184 aktorów. Zbyszek zdobył tę rolę... przez przypadek!

"Główną rolę męską miał zagrać wybitny aktor francuski polskiego pochodzenia. Wojciech Has przed rozpoczęciem zdjęć nie zrobił prób aktorskich. Kiedy zaczęły się już zdjęcia okazało się, że ten młody człowiek nie radzi sobie z najprostszymi zadaniami aktorskimi. Wtedy, zupełnie przypadkiem, na planie pojawił się Zbyszek Cybulski. W tym momencie Has zdecydował, że to on zagra główną rolę." - twierdzi Barbara Sass-Zdort, drugi reżyser filmu.

Zbyszek Cybulski w filmie "Rękopis znaleziony w Saragossie"

Amant niedoskonały: "Pociąg", 1959, reż. Jerzy Kawalerowicz

Scenariusz "Pociągu", napisany przez Kawalerowicza wraz z Jerzym Lutowskim, oparty był na autentycznym epizodzie z życia reżysera. Film został początkowo odrzucony przez rodzimych krytyków, lecz zyskał sławę za granicą: zdobył nagrodę techniczną imienia Georges’a Mélièsa na festiwalu filmowym w Wenecji.

Recenzenci rozpisywali się o "wirtuozerskim popisie realizacyjnym", "wnikliwych portretach psychologicznych bohaterów" czy "nadaniu banalnym zdarzeniom wymiaru uniwersalnego". Widziano w "Pociągu" szlachetne wpływy neorealizmu i styl opowiadania właściwy późniejszym filmom francuskiej Nowej Fali. Chwalono także aktorów: powściągliwego Leona Niemczyka, Lucynę Winnicką, która w "Pociągu" stworzyła jedną ze swych życiowych kreacji i Zbigniewa Cybulskiego, aktorski symbol epoki.

Lucyna Winnicka i Zbyszek Cybulski w filmie "Pociąg"

Własny mit: "Salto", 1965, reż. Tadeusz Konwicki

W Salcie Tadeusza Konwickiego (1965) zagrał mitomana, Kowalskiego - Malinowskiego. „Salto” to taki rodzaj kina, które tworzy rzeczywistość autonomiczną, umowną, przefiltrowaną przez wspomnienie, mit, sen. Pejzaż sennego miasteczka, prześwietlonego jesiennym słońcem, do którego przybywa Kowalski-Malinowski, czyli Zbigniew Cybulski w skórzanej kurtce i ciemnych okularach, przypomina landszaft z łabędziami, który oglądamy w czołówce. Grany przez Cybulskiego pół-święty, pół-oszust to znakomity przewodnik po świecie, w którym nie sposób już odróżnić prawdy od fałszu, a autentyczna tragedia miesza się z konfabulacją.

Cybulski w „Salcie” jest postacią przemieszaną ze swoim własnym mitem. Gra siebie samego w cudzysłowie. Jest idolem, któremu ludzie wierzą, i którym pogardzają. Podobna dwuznaczna aura otaczała za życia Cybulskiego-aktora: był kimś w rodzaju narodowego bohatera, którego w latach sześćdziesiątych „wszyscy mieli dość”.

Zbyszek Cybulski w filmie "Salto"

Ostatni film: "Jowita", 1967, reż. Janusz Morgenstern

"Jowita" to adaptacja "Disneylandu" Stanisława Dygata. Fabuła powieści pozwoliła Januszowi Morgensternowi opowiedzieć kolejną historię miłości dwudziestolatków, ale już w zupełnie innej, niż w debiutanckim "Do widzenia, do jutra" tonacji: liryzm i melancholię zastąpiła gorycz, tak jak nieco naiwne uczucie tamtych bohaterów - wyrachowanie obecnych.

Premiera filmu odbyła się podczas festiwalu w San Sebastian, kilka miesięcy po tragicznej śmierci Zbigniewa Cybulskiego, a pojawieniu się nazwiska aktora w czołówce towarzyszyły oklaski. Ów kontekst sprawia, że "Jowita", choć pomyślana jako gorzka historia o traconych złudzeniach i stale zmienianych maskach, dziś jest nie tylko cennym świadectwem swoich czasów i zapisem obyczajowości lat 60., ale przede wszystkim - pożegnaniem z ikoną polskiego kina.

Zbigniew Cybulski i Janusz Morgenstern na planie filmu "Jowita", 1967, fot. Filmoteka Narodowa/www.fototeka.fn.org.pl

Zobacz także: Zbigniew Cybulski - ciekawostki


Prześlij komentarz

Copyright © ACH TAK!. Designed by OddThemes & SEO Wordpress Themes 2018