Strony

Top Menu

SZTUKA

DESIGN

Jackie - dramat Pierwszej Damy

Natalie Portman została nominowana do Oscara za rolę w filmie "Jackie". Zdaniem Akademii na wyróżnienie zasługują również kostiumy oraz muzyka. Oglądając film trudno oprzeć się wrażeniu, że nominacje przyznane zostały za tzw. "zasługi". Można się jednak zastanowić, czy chodzi o dorobek artystyczny twórców, czy samej historii śmierci prezydenta, który w tym roku obchodziłby setną rocznicę urodzin.
Kadr z filmu "Jackie"

Początek filmu zapowiada się rewelacyjnie. Scena otwierająca to długie zbliżenie na rozemocjonowaną, pełną smutku i wyrazu twarz Jacqueline Kennedy. Niepokojąca muzyka, klimat ujęcia oraz emocje grającej Natalie Portman zapowiadają, że będzie to intymna, być może złowieszcza, ale ciekawa historia. Wydarzenia z 22 listopada 1963 roku oraz kilku dni po  to gotowy materiał na scenariusz. Tego dnia miał miejsce zamach na Johna F. Kennedy'ego dokonany na Dealey Plaza w Dallas, w wyniku którego 35. prezydent Stanów Zjednoczonych stracił życie.
Niestety, film z każdą minutą dłuży się niemiłosiernie, a dramaturgia właściwie już w połowie filmu zaczyna kompletnie siadać. Mimo tego, nie można mu odmówić kilku ciekawych zabiegów formalnych.
Kadr z filmu "Jackie"

Bardzo ciekawym pomysłem, kreującym klimat, było włączenie  do obrazu ujęć wiernie imitujących te nagrywane na potrzeby telewizji w latach 60-tych. Czarno-białe, w formacie 4:3 z charakterystycznym głosem spikera.  Tworzyło to poczucie, iż  granica między stworzoną fabułą a dokumentem zaciera się. Jednocześnie urealniało to i uwiarygadniało główną bohaterkę. Te sekwencje dotyczyły wątku przebudowy Białego Domu przez Jackie i pojawiały się kilkukrotnie w trakcie trwania filmu, ponieważ narracja prowadzona była w sposób nielinearny. Taki zabieg uatrakcyjnił odbiór, pozwolił wprowadzić więcej treści, przemycić złożoność sytuacji, emocji lub zdarzeń. Niestety nie w tym przypadku. Prowadzenie historii w ten sposób spowodowało, iż przez kilkadziesiąt minut wierzyłam  w to, że jest to dobry film.
Kadr z filmu "Jackie"


Warstwą teraźniejszą w fabule jest spotkanie Jackie z reportem, który tydzień po zamachu ma za zadanie przekazać opinii publicznej przebieg tragicznych wydarzeń oczami żony prezydenta. Jest to  nawiązanie do autobiograficznego wątku życia byłej Pierwszej Damy Stanów Zjednoczonych, która pracowała jako reporterka, ale i przyczynek do opowiedzenia wydarzeń z dnia zamachu oraz kilku dni po nim. Formuła wywiadu to najprostsze możliwe rozwiązanie, aby logicznie łączyć ze sobą wątki w takim sposobie narracji, a użycie właśnie jego bardzo mnie zawiodło.  Film powstał przede wszystkim z myślą o widzach kin amerykańskich, którzy świetnie orientują się w okolicznościach i następstwach zamachu. Wątki kluczowe historycznie, np. zaprzysiężenie prezydenta Johnsona zostały ukazane w sposób marginalny. Odbiorca mniej obeznany z ówczesnymi realiami nie będzie mógł obejrzeniem "Jackie" zastąpić sobie lekcji historii :) Oczywiście jest to uzasadnione faktem, iż produkcja ma być właśnie rodzajem przełamania, nie powielania schematów i odejścia od utartych ścieżek ukazywania tych tragicznych wydarzeń. W obrazie zostały zawarte także wątki, mało znane z biografii Jackie, ale o których pisaliśmy już na łamach ACH TAK!. Chociaż, czy tworząc film biograficzny nie umieszcza się w nim smaczków i najciekawszych wątków dotyczących danej osoby?
Jacqueline Kennedy / Natalie Portman

Momentami miałam wrażenie, że film staje się monodramem, niestety nie do końca udanym. Oparcie historii tylko na głównej bohaterce, która rozpacz przeżywa w samotności, ciągle błądząc po pokojach Białego Domu jest dramaturgicznie nieciekawe. Zdecydowanie zabrakło wniknięcia w osobiste relacje między prezydentem, a jego żoną. Może twórcy obawiali się, że niemalże "mityczna" postać Kennedyego przyćmi to, na co mamy patrzeć, czyli emocje głównej bohaterki. Trzeba przyznać, że chyba się nie pomylili...



Kadr z filmu "Jackie"

Niestety, film mnie zawiódł. Nudny, odarty do minimum z zabiegów formalnych, montażowych i dramaturgicznych, nie poruszył tak, jak miał szansę. Nominacje do Oscarów, to chyba przede wszystkim zasługa tematu jakiego dotyczy film. A szkoda, bo historia mogłaby przez lata chwytać za serce.


Copyright © ACH TAK!. Designed by OddThemes & SEO Wordpress Themes 2018