Strony

Top Menu

SZTUKA

DESIGN

Finansowanie kultury a jej idea

Pojawiające się uzasadnione zarzuty o ingerencję klasy  politycznej w wolność twórczą ludzi kultury prowadzą do narastającego konfliktu w tej dziedzinie polskiego życia społecznego. Skupianie się w owym konflikcie na doraźnie formułowanych celach ideowych i światopoglądowych służy jedynie jego dalszemu upolitycznianiu. W konsekwencji prowadzi to do najgroźniejszych z możliwych zjawisk w życiu kulturalnym. Oto w imię walki o wolność kultury dochodzi do kolejnych naruszeń jej godności oraz stopniowego niszczenia etosu artysty – człowieka, które przestrzenią nie może być ulica, ale scena, a odbiorcami - nie demonstranci a publiczność.





















Winny jak zwykle jest system


Seria błędów uporczywie popełnianych przez ludzi kultury spowodowała już zniszczenie największej wartości sztuki, jaką jest jej naturalna powinność obiektywizmu. Subtelność przekazu, inteligentne dobieranie formy, ukrywanie treści w wieloznacznościach zostały zastąpione przez kanapową histerię, w której o wiele łatwiej jest wykrzykiwać przez mikrofon populistyczne hasła, niż stworzyć nowe interpretacje istniejących dzieł, które w sposób znaczący oddziaływałyby na inteligencję podziwiającej je publiczności.

Powyższe stwierdzenia nie wykluczają faktu, jakim są niedopuszczalne działania polityków w sferze kultury. Sama deklaracja, iż „państwo wspiera działalność kulturalną promującą wartości uznane przez państwo za priorytetowe”, wskazuje na groźny brak kompetencji do zajmowania się kulturą u osób, które ją sformułowały. Wartości to jedyna sfera, która musi pozostać bez regulacji. Inne można podporządkować strategii polityki kulturalnej państwa, która powinna określać cele edukacyjne, zasięgowe, finansowe (w tym dystrybucyjne) oraz jakościowe.


Na szczęście system można zmienić


Istnieje rozwiązanie, które pozwoli wyeliminować oba opisane powyżej zjawiska w perspektywie najbliższych piętnastu lat. Jest to zmiana modelu finansowania kultury instytucjonalnej, Nada to w konsekwencji większą niezależność kulturze od zmieniających się czynników politycznych.

Jednak w sposób oczywisty zmiana spotka się z oporem samych zainteresowanych, przyzwyczajonych do obecnego systemu. Pozostaje on dla nich dość wygodny, gdyż nie uzależnia owego finansowania od wyników działalności. Wobec pozornego i powszechnie obowiązującego przekonania o braku możliwości pełnej oceny jakości artystycznej, mimo głoszonych haseł kultura instytucjonalna pozostaje w swoistej strefie finansowego komfortu.

Postulaty prawne oraz dotyczące polityki budżetowej i skarbowej państwa wobec kultury są znane i przygotowane od wielu lat. Z tej grupy usunąć należy rozwiązania, które nakładają na państwo kolejne zobowiązania wobec kultury, a wyeksponować te, uwalniające swobody w dysponowaniu zasobami, zarówno przez osoby fizyczne, jak i podmioty gospodarcze, organizacje czy instytucje. Nie ma jednak pośpiechu we wprowadzaniu ich w życie, gdyż ani kultura ani jej odbiorcy nie są przygotowani na wprowadzenie wolnego rynku w tym sektorze. Zamiast rozpocząć proces zmian, powtarzana jest jak mantra teza o zawodności rynku w tej dziedzinie życia.

Myślmy kilkanaście lat do przodu


Rozpoczynając proces budowania wolnego rynku w dziedzinie kultury i sztuki (mając przede wszystkim na uwadze kulturę instytucjonalną) należy przyjąć dwa podstawowe aspekty działań.

Pierwszy z nich określam jako aspekt marketingowy. Wynikająca z neoliberalizmu komercjalizacja kultury od samego początku została określona jako groźba, a nie jako szansa. Tymczasem modele marketingowe da się w bezpieczny sposób przenieść na grunt kultury. Warunkiem tego jest rozumienie marketingu w kulturze jako sposobu na zapewnienie ludziom kultury kontaktu z właściwą publicznością (jako ludzi kultury rozumiem twórców, artystów i kuratorów sztuki, ale nie urzędników, aktywistów kulturalnych i pracowników sektora kultury niebędących kreatorami jakości artystycznej).

W aspekcie marketingowym największe znaczenie ma rzetelna i dogłębna wiedza o odbiorach działań kulturalnych i klientach instytucji kultury. Tylko w ten sposób można tworzyć skuteczne strategie działań w obszarze sztuki – zarówno dla dotychczasowej publiczności jak i nowych grup odbiorców, które wymagają dopiero zdefiniowania i pozyskania. Obszarami wiedzy marketingowej, które pozostają najbardziej obiecujące z punktu widzenia kultury są kształtowanie strategii rynkowych i produktowych oraz marketing doznań i marketing relacji.


Wszystko musi mieć jasno określony cel


Drugi aspekt działań to aspekt edukacyjny, który w pewnym zakresie jest już realizowany przez instytucje kultury i organizacje pozarządowe. Zaletami obecnych działań są trafne diagnozy na temat obecnego stanu wiedzy i świadomości kulturalnej oraz dobre programy edukacyjne, przygotowywane we współpracy z wieloma ekspertami i z widocznymi dążeniami do atrakcyjności ich formy i przekazu.

Problemem w kształtowaniu działań edukacyjnych jest określanie ich celu. Obecnie proponuje się zdobywanie wiedzy dla samego zdobywania wiedzy, rozwój dla rozwoju, samorealizację dla samorealizacji (brzmi podobnie, co sztuka dla sztuki). Natomiast edukacja kulturalna powinna przygotowywać ludzi do partycypowania w kulturze wraz ze stopniowym wzrostem poczucia odpowiedzialności za nią. Edukacja powinna wyjść z mgliście sformułowanych ogólników nowomowy grantowej i projektowej i zacząć definiować konkretne wartości wypływające ze sztuki. Edukacja ma stanowić podłoże do rozwoju społeczeństwa, które w perspektywie jednego pokolenia powinno zacząć być zdolne do definiowania własnych gustów artystycznych, formułowania konstruktywnej krytyki zjawisk i procesów, a także móc określić ideowe podstawy wszystkich swoich działań.

Aby się rozwijać, trzeba mieć narzędzia


Dalsza konkretyzacja obu aspektów działań, przygotowujących proces wprowadzania wolnego rynku w sektorze kultury instytucjonalnej, powinna odbywać się w oparciu o dane na temat funkcjonowania tego sektora w Polsce. To dlatego istotne jest zbieranie danych na temat publiczności i odbiorców działań kulturalnych, na temat ekonomicznej organizacji sektora kultury oraz porównywanie ich z innymi funkcjonującymi modelami. Badania rynkowe sektora kultury będą stanowić nie tylko podstawę do wydatkowania na nią środków finansowych. Pomogą określić kierunek, tempo i zakres zmian tego sektora, których konieczność jest widoczna co raz bardziej, nie tylko w dyskusjach środowiskowych, ale także, niestety, na ulicach.

Z przyjemnością wspominam pewną nocną dyskusję w gronie przyjaciół, która dotyczyła znaczenia kultury dla współczesnego społeczeństwa. Zgodnie doszliśmy do wniosku, że artyści uznają istnienie pewnego zbioru obiektywnych wartości, których emanacją jest tworzona przez nich sztuka. Czas zacząć tworzyć narzędzia, które pozwolą przenieść to przekonanie na jak największą część społeczeństwa, co pozwoli zbudować prawdziwie wolną i doskonale funkcjonującą kulturę.
Copyright © ACH TAK!. Designed by OddThemes & SEO Wordpress Themes 2018