Strony

Top Menu

SZTUKA

DESIGN

Ingeborg Bachmann "Malina"

Ingeborg Bachmann


"Malina" to jedna z ważniejszych książek mojego życia.  Jedna z niewielu, w której nie ma pozaginanych rogów i zaznaczonych cytatów. Wystarczy, że otworzę na dowolnej stronie i natychmiast znajdę fragment, który mnie porusza. Spróbuję to zrobić teraz... Proszę bardzo! Strona 30. "Choć Ivan na pewno został stworzony dla mnie nie mogę rościć sobie do niego wyłącznego prawa." Jeszcze raz? Strona 275.
"Starożytni mawiali o kimś,  kto był głupi, że nie ma serca. W sercu upatrywali siedzibę inteligencji. Nie powinnaś we wszystko wkładać serca, rozpłomieniać wszystkich swoich słów i listów"
"Malina" to jedyna powieść Ingeborg Bachmann. Miała być początkiem wielotomowego cyklu o burzliwych losach kobiety. Napisana specyficznym językiem, zmuszającym niekiedy do intensywnego myślenia - po przeczytaniu daje poczucie satysfakcji. Dla mnie składa się z dwóch głównych ( podkreślam słowo dla mnie  i głównych) wątków: to co chętnie nazywamy miłością oraz relacje z ojcem. Drugi x nich pominęłam zupełnie, mam dość poruszania tematu molestowania seksualnego. To co dla mnie najistotniejsze odnajduję w niekiedy bardzo długich zdaniach opisujących uczucia i emocje kobiety.

 Powieść czytałam, nie znając biografii autorki, nie nadając jej żadnych dodatkowych konotacji. Jak się okazuje, nie jest to błąd, ale po zapoznaniu się z życiorysem Ingeborg Bachmann, można odnaleźć w niej inny wymiar.


Bachmann podkreślała, że "Malina" autobiografią nie jest, ponieważ nie opowiada żadnej historii. Pisała ją po traumatycznym rozstaniu w Maxem Frischem. Narratorka powieści wraca do 3 lipca 1958 r., daty ich pierwszego spotkania, którą symbolizuje pusta kartka w starym kalendarzu i błahe, dawno przedawnione informacje w gazetach: "dzień bez zagadek, na pewno jeszcze bez bólów głowy, bez stanów lękowych, bez nieznośnych wspomnień". Były mąż pojawia się także w powieści jako obrzydliwy pan Ganz. W pewnym sensie "Malina" jest odpowiedzią na "Powiedzmy, Gantenbein" (przeł. Jacek Frühling, Czytelnik, 1980) autobiograficzną opowieść Frischa, który w przeciwieństwie do dyskretnej Bachmann, bez skrupułów czerpał z prywatnego życia. "Gantenbein" to w istocie studium zazdrości, historia udającego ślepca męża wybitnej aktorki Lili. "Często znika na całe tygodnie, a ja czekam w tym jej Rzymie (...), zachowuję się jak błazen i wiem o tym. Jej niezależność jest częścią jej świetności. Zazdrość jest ceną, jaką za to płacę, z nadwyżką". Wplecione w "Malinę" listy do Lily, drugiego, niewygodnego "ja" narratorki, są próbą odpowiedzi na bolesną dla Bachmann karykaturę w powieści Frischa. Także struktura powieści, oparta na przeciwwadze dwóch niezazdrosnych o siebie kochanków, jest odwróceniem "Gantenbeina". Wątek ten ma także źródło w życiu Bachmann, która unikała wzajemnego poznawania się bliskich jej ludzi, a wręcz prowadziła "życia równoległe". Zdarzało jej się posyłać samej sobie kwiaty, tylko po to, aby zwrócić uwagę chorobliwie zazdrosnego Frischa.
źródło: http://m.onet.pl/wiedza-swiat/kultura,8jd2x

 Polecam szczególnie kobietom. Rewelacyjna powieść! Trudna, ale
Copyright © ACH TAK!. Designed by OddThemes & SEO Wordpress Themes 2018